Małe Myśli na niedzielę 03/09/2017 PDF Drukuj Email

MAŁE MYŚLI NA NIEDZIELĘ 03/09/2017

NARZĘDZIA

Wakacje się kończą,  ciepłych wieczorów już nie ma!  Po fali burz nadciągnie fala  chandry.  „I znowu będzie trzeba odprowadzać dzieci na 8.00 do szkoły”  marudziła pewna sympatyczna mama trójki dzieci.  To zdanie,  nad którym kilka dni rozmyślałem stało się powodem powstania tego artykułu. Tym bardziej, że w roku szkolnym 2017/18 będzie funkcjonować,  według mnie bardzo dobra reforma. Od września uczniowie pójdą do zupełnie odmiennych szkół.  Zamiast do gimnazjów zaczną chodzić (tak jak kiedyś)  do ośmiu klasowych podstawówek,  w których w miejsce przeniesionych wątków po różnych przedmiotach uczyć się będą oddzielnie chemii,  fizyki czy biologii.  Wracają też czteroletnie licea ogólnokształcące.

 

W tym wszystkim jednak najważniejszą rzeczą,  według mnie jest to,  że współcześni nauczyciele rozpaczliwie potrzebują pomocy i trzeba im stworzyć narzędzia do wychowania dzieci oraz do utrzymania dyscypliny w klasie. Sytuacja wychowawcza w szkołach co roku stawała się coraz trudniejsza.  Nauczyciele nigdy nie mieli bowiem dobrych narzędzi do dyscyplinowania podopiecznych i pomagał im w tym głównie autorytet.  Jednak przez dekady prestiż tego zawodu  erodował.  Zwłaszcza na przełomie roku 1989, gdy sukces zaczęliśmy postrzegać przez poziom zarobków i zamożności.  Nauczyciele,  wówczas zarabiający naprawdę marne pieniądze,  postrzegani zaczęli być jako życiowi nieudacznicy,   a miejsce ich pracy jako mało atrakcyjne.  To,  oraz fatalna jakość kształcenia przyszłych nauczycieli,  zresztą utrzymująca się do dziś spowodowało tylko pogłębienie problemu.  Porównując moich nauczycieli,  mogę z całą pewnością stwierdzić,  że na kierunki nauczycielskie i potem do szkół trafiać zaczęli coraz gorsi kandydaci.  Przez lata selekcja do tego zawodu była negatywna.

 

I oto nauczyciele pozbawieni jedynej broni stają naprzeciw coraz większych wyzwań . Bo współcześni rodzice,  z wyjątkami,  które znam, poświęcają na wychowanie swoich dzieci coraz mniej czasu.  Z badań TNS z 2004 roku wynika,  że mniej niż połowa rodziców rozmawia ze swoim dzieckiem codziennie (od 2000 roku spadek o 14 punktów procentowych),  zaledwie połowa jada razem posiłki (spadek o 30%),  a tylko jedna trzecia odrabia lekcje.

 

Zagonieni rodzice to nie wszystko. Stawają się też coraz bardziej roszczeniowi.  Nierzadko Ich zdaniem  to szkoła ma wychowywać.  Sami swoich błędów dostrzegać nie chcą.  I znów nie pomaga w tym utracony autorytet nauczyciela.  Rodzice (mogę podać ich tysiące!)  często skłonni są bardziej zaufać swoim dzieciom niż pedagogowi relacjonującemu kłopoty,  jakie sprawiają swoim zachowaniem w szkole. Obrazu tego dopełnienia pedagogika,  która stawia nauczycieli w tej kwestii pod ścianą.  Bo w myśl tej pedagogiki  winą  obciążany jest zawsze nauczyciel. Dzieci rozrabiały?  To widocznie nauczyciel nie umie przeprowadzić ciekawej lekcji,  która je zajmie.  Wstawia  uwagę?  Widocznie nie umiał  dotrzeć do ucznia . Wzywa rodziców?  Nie potrafi znaleźć odpowiedniego podejścia do dziecka.

 

A do tego co według mnie jest aberracją, chodzi mi o epidemie u dzieci z dysfunkcjami,  z zaświadczeniami i opiniami o ADHD czy zespole Aspergera.  Znając i badając ten problem doszedłem do wniosku,  że w bardzo wielu przypadkach to wielka ściema rodziców i skorumpowanych specjalistów.  Bo według mnie dysfunkcyjność kwalifikuje ucznia raczej do szkoły specjalnej,  A rodzice tego nie chcą.

 

Wielu nauczycieli staje na wysokości zadania i naprawdę wkłada wiele serca w to,  by dotrzeć jakoś do uczniów i im pomóc.  Są jednak przypadki,  w których  wszelkie zabiegi  nie odnoszą skutku.  To poważny problem szkół,  zwłaszcza w czasach,  gdy samo mówienie o stawianiu dzieciom barier stało się politycznie niepoprawne.  Jedną z nielicznych osób,  które o tym mówią jest była psychiatra doktor habilitowana Justyna Pełka ze Szczecina,  która w 2016 r. przyznała,  że na leczenie psychiatryczne trafia właśnie pierwsza fala ludzi, których jako dzieci „wychowywano bezstresowo”.  Nie znają granic,  nie mają spojonych norm społecznych,  są agresywni i trudno im funkcjonować w społeczeństwie.

 

I nie chodzi oczywiście by wrócić do lat 70 czy 80 (chodź ja bardzo miło je wspominam jako ówczesny uczeń),  gdy w polskiej szkole nie dziwiło i nie było karygodnym bicie uczniów linijką po rękach czy ciąganie za włosy.  Chociaż nie wszyscy (ja także)  uważają,   że kary cielesne w szkołach były czymś nagannym to na przykład prawie połowa Brytyjczyków chciałaby,  żeby znów do szkół wróciły ( badanie „Times  Educational Supplement” z 2016r.) Chodzi bardziej o wsparcie pedagogów w nierozwiązanych dziś sytuacjach  z agresywnymi i niepodporządkowującymi się  uczniami w szkołach podstawowych (z ponadpodstawowych można ich relegować).

 

Jeden uczeń skutecznie rozbijający zajęcia to bowiem kłopot nie tylko dla nauczyciela,  lecz także wymierna strata edukacyjna  dla wszystkich pozostałych dzieci w klasie.

 

Wasz Przyjaciel

 

Czy wiesz, że?

W 1800r. Wleń odwiedził John Quincy Adams, przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych(1825-1829):

Kalendarz


Dzisiaj jest: Środa
13 Grudnia 2017

Imieniny obchodzą:
Lucja, Łucja, Otylia, Włodzisława

Do końca roku zostało 19 dni.

Kalendarz liturgiczny

Środa II tygodnia adwentu, Wspomnienie obowiązkowe Św. Łucji

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś:186
mod_vvisit_counterWczoraj:373
mod_vvisit_counterW tygodniu:914
mod_vvisit_counterW miesiącu:4055
Ta strona używa plików Cookies zgodnie z Polityką Plików Cookies. Mogą Państwo określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w swojej przeglądarce.