Małe Myśli na niedzielę 27/09/2015 PDF Drukuj Email

Małe Myśli na niedzielę 27/09/2015

Co więc robić?

W poprzednim odcinku „MAŁYCH MYŚLI”, napisałem kilka, jak mi się wydaje bardzo istotnych słów analizy odnoszących się do katechezy, która 25 lat temu została wprowadzona do polskiej szkoły. Dzisiaj, kontynuując temat, chciałbym odpowiedzieć na pytanie: Co robić, aby katecheza „nie produkowała” pogan?

 

Jan Paweł II w Adhortacji  „Pastores dabo Vobis” z 1992 r. pisał, że teologia (wiedza religijna) wyrasta z wiary i do wiary ma doprowadzić. A nasza polska młodzież, choć przyjęła Sakramenty Pierwszej Komunii Świętej i czasem Bierzmowania, najczęściej wiary nie ma, dlatego wiedza religijna jej „zwisa i powiewa”, jak mówią. Wiara bowiem zaczyna się od nawrócenia, czyli duchowego głębokiego doświadczenia Boga w przestrzeni Sacrum. Katecheza w szkole taką przestrzenią Sacrum nie jest. Podobnie nie może doprowadzić do doświadczenia Boga realizacja programu nauczania z religii. Program ten milcząco zakłada wiarę młodych i nie zawiera duchowego klucza dla młodzieży. Najczęściej, aby znaleźć kontakt z młodzieżą katecheci wychodzą naprzeciw ich pytaniom, broniąc nauki Kościoła przed zarzutami młodych, którzy mają już ugruntowane przez media zdanie o życiu księży, seksie przedmałżeńskim czy In vitro? Dlaczego? Bo bez duchowego spotkania Chrystusa w Kościele, nie znają osobiście Kościoła, a jego naukę traktują nie jak pomoc lecz opresję. Według mnie, Kościół w Polsce, tak jak od tego roku szkolnego (2015/2016) zrobiła diecezja warmińsko – mazurska, trzeba organizować katechezę dodatkowo w parafiach, tworzyć jak najwięcej przestrzeni, poprzez którą (różnego rodzaju ruchy i grupy) młodzież będzie mogła „empirycznie” poczuć osobiste spotkanie z Chrystusem w Kościele. W Kościele, który nie tylko uczy prawd wiary, ale modli się i nimi żyje, czyli obcuje poprzez życie sakramentalno – liturgiczne z Trójcą Przenajświętszą. Ponadto dzieci i młodzież przebywając w „kościele parafialnym”, żyjąc jego atmosferą, będzie umiała doskonale rozróżnić prawdę od zła, piękno od brzydoty. To jest podobnie jak w rodzinie, gdzie uczymy się miłości, nie z książek, lecz z częstego przebywania z sobą. Doświadczenie mi mówi, że tylko żywy kontakt z Chrystusem rodzi wierzących katolików.

 

Co robić jeszcze? Póki katecheza jest w szkole i póki młodzież na nią jeszcze – choć bez przekonania – przychodzi, konieczna wydaje się szybka reforma nauczania religii w gimnazjach i szkołach średnich. Potrzebne są śmiałe kroki Episkopatu, by stworzyć nową podstawę nauczania, rezygnując zasadniczo z tego, co uczeń powinien wiedzieć, a kładąc nacisk na to, czego powinien doświadczyć w relacjach z Bogiem. Można nawet wycofać jedną dydaktyczną lekcję religii w tygodniu z przeznaczeniem drugiej na zsumowany „fakultet” realizowany przez katechetów w ramach pensum nauczania.

 

Takie przesunięcie akcentów jest konieczne w celu zapoczątkowania poważnej ewangelizacji młodzieży szkolnej. Zajęcia fakultatywne z religii mogłyby polegać na udziale w pełnych trzy tygodniowych, a nie parogodzinnych rekolekcjach  wielkopostnych, na udziale w pielgrzymkach i zlotach młodych chrześcijan czy cyklicznych spotkaniach z wierzącymi postaciami życia publicznego. Potencjał dla takich akcji w polskim Kościele jest. Oddolnie działa w nim bardzo wiele inicjatyw, grup i wspólnot, które w tego typu ewangelizacyjną katechezę gotowe byłyby się zaangażować. Prowadzą już teraz takie przedsięwzięcia, jak oazy, oratoria, kursy Alfa czy Filip, katechezy neokatechumenalne, wieczory modlitwy, uwielbienia, ewangelizacje uliczne czy koncerty grup muzycznych chwalących Jezusa. Można byłoby sięgnąć po wielu nawróconych chrześcijan, którzy dają publiczne świadectwo swej ożywionej wiary. Są wśród nich artyści, gangsterzy, małżonkowie, seksuolodzy, którzy mówią o swoim przejściu ze śmierci do życia. Wszyscy oni dają mocne, przejmujące świadectwa o swoich nowych narodzinach, nie bojąc się wygwizdania na medialnych stadionach, a niektórzy całe swe obecne życie poświęcają ewangelizacji, przemierzając Polskę i odwiedzając parafie ze swoim nawróceniem (np. Piotr Zalewski i Jacek Zajkowski z projektem „Wyrwani z niewoli”, których widziałem w jednej z parafii we Wrocławiu. To coś niesamowitego!).

Warto byłoby te bijące w Kościele źródła zjednoczyć w wartkie strumienie nowej ewangelizacji, które mogą odmienić polską katechezę szkolną. Stworzyłaby ona młodzieży – którą mamy jeszcze na religii w szkole, ale nie mamy w kościele – przestrzeń do nawrócenia.

Można to zrobić choćby w formie masowych ewangelizacyjnych rekolekcji w wielkich halach sportowych czy stadionach. Doskonałym przykładem jest inicjatywa bp. Edwarda Dajaczka z Koszalina. Zobaczcie to w Internecie, bo warto.

 

Wiemy już na pewno: obecna „uszkolniona” katecheza nie otworzy młodym drogi do kościoła. Piszący te słowa, po bogatym doświadczeniu pracy z młodzieżą w grupach oratoryjnych w parafiach, wie że religia w szkole bez inicjatyw w przeżywanie osobiste miłości Chrystusa i Kościoła będzie prostą drogą do pogaństwa wierzących. Z Bogiem.

 

Wasz Przyjaciel

 

Czy wiesz, że?

Nad prezbiterium w kościele św. Jadwigi umieszczono w 2005r. symbole rycerskie: miecz i rękawicę.

Kalendarz


Dzisiaj jest: Wtorek
22 Września 2020

Imieniny obchodzą:
Joachim, Joachima, Maurycy, Prosimir, Tomasz

Do końca roku zostało 101 dni.

Kalendarz liturgiczny

Wtorek XXV tygodnia okresu zwykłego

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś:805
mod_vvisit_counterWczoraj:905
mod_vvisit_counterW tygodniu:1710
mod_vvisit_counterW miesiącu:16417
Ta strona używa plików Cookies zgodnie z Polityką Plików Cookies. Mogą Państwo określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w swojej przeglądarce.